czwartek, 28 czerwca 2018

Rynek jubilerski custom i premium

Jubilerów szczególnie cieszy wzrost sprzedaży w segmencie biżuterii z górnego przedziału cenowego, wykonanej z metali szlachetnych, z naturalnymi kamieniami i o unikanym wzornictwie. Cena przestała już być najważniejszym kryterium zakupu, a klienci coraz częściej stawiają na jakość i wartość produktu, rezygnując z masowych wyrobów. Po latach królowania bylejakości i ozdób z sieciówek Polacy zaczynają doceniać kunszt profesjonalnych jubilerów.

Biżuteria stała się nieodłącznym elementem stroju, który idealnie dopełnia i podkreśla każdą stylizację, nawet najskromniejszą. Dlatego klienci szukają przede wszystkim modeli oryginalnych, wyjątkowych i gustownych. Powraca moda na biżuterię wartościową. Na Zachodzie, ale również w Polsce coraz bardziej widoczny jest trend odwrotu od biżuterii sieciowej, masowej. Jest ona produkowana w ogromnych nakładach, a co za tym idzie – często jest kiepskiej jakości, a przy tym nietania. A Polacy szukają czegoś, z czym się będą identyfikowali – biżuterii o ciekawym, nietuzinkowym wzornictwie, często ze szlachetnymi kamieniami.

Jubilerzy podkreślają, że nie ma jednego uniwersalnego trendu we wzornictwie. Wszystko zależy od upodobań klientów. Cena w tej chwili nie jest już głównym wyznacznikiem podjęcia decyzji: kupujemy czy nie. Często klient skłonny jest zapłacić wyższą cenę, ale w zamian za to oczekuje rzeczywiście biżuterii na dużo lepszym poziomie, z naturalnymi kamieniami o wysokich standardach, wysokich parametrach, biżuterii wykonanej z metali szlachetnych, takich jak złoto czy nawet platyna.
Klienci coraz bardziej doceniają biżuterię wykonaną przez rzemieślników, dlatego chętnie odwiedzają prywatne pracownie jubilerskie gdzie mogą znaleźć unikatową biżuterię.

Tak jak teraz każdy ma swojego fryzjera czy stomatologa, tak niedługo modnym pojęciem będzie „mój jubiler”. Wydaje się, że nadchodzi okres, w którym każdy będzie miał swojego jubilera, który będzie znał potrzeby swojego klienta, prace, które dla niego zrobił, do którego będzie można zawsze wrócić, u którego będzie można coś domówić – dokładnie tak jak było przed wojną czy nawet wcześniej.

Jubilerzy nie kryją satysfakcji z tego, że dobra biżuteria cieszy się coraz większym zainteresowaniem klientów. Dobra passa na rynku utrzymuje się już od jakiegoś czasu. Sprzyja to rozwojowi firm i ich umacnianiu się na rynku. Po ostatnich paru latach dużego zastoju następuje wyraźne odbicie na rynku jubilerskim. Wiąże to się m.in. z tym, że wyniki naszej gospodarki są pomyślne, wzrost PKB jest na przyzwoitym poziomie, wzrasta zatrudnienie. Portfel Polaka jest coraz bardziej zasobny, w związku z tym może on przeznaczyć więcej środków na zakup czegoś bardziej wartościowego i poszukuje wyrobów bardziej wyrafinowanych.

Podobnie jak projektanci mody, którzy co sezon lansują w swoich kolekcjach nowe wzory i kolory, tak samo jubilerzy podążają za różnymi trendami. Biżuteria stawia na kolor, ma być radosna, wesoła, ciekawa, optymistyczna. Na rynek wchodzi coraz więcej szlachetnych kamieni kolorowych, które ożywiają biżuterię.

Biżuteria jest nie tylko elementem stroju, lecz także prezentem z okazji ważnych uroczystości takich, jak ślub, komunia czy chrzest. Może być również inwestycją, zarówno emocjonalną, jak i finansową. Bardzo często sklepy jubilerskie odwiedzane są również w grudniu, kiedy klienci szukają dla swoich bliskich świątecznych i mikołajkowych upominków.

Dobra biżuteria po wielu latach budzi wspomnienia, rodzi jakiś sentyment, jest naprawdę wspaniałą wartością i wspaniałym przekazem, często pokoleniowym. Inwestycja w dobrą biżuterię wykonaną z metali i kamieni szlachetnych jest też świetną lokatą, której stopa zwrotu z całą pewnością po latach będzie bardzo wysoka.

Gdzie kupujemy biżuterię?...

Zakupy cennych drobiazgów przestały być, jak kiedyś, poważnym wydarzeniem wymagającym kilkukrotnych odwiedzin i dłuższych narad. Dziś coraz częściej biżuteria jest kupowana impulsowo, przy okazji wizyty na zakupach. Takie miłe prezenty lubią sobie robić kobiety, zwłaszcza w wieku 25–40 lat, choć wcześniej zwykle to panowie byli tymi, którzy regulowali biżuteryjne rachunki.

Biżuteria stała się częścią świata mody. Kobiety wiedzą już, że tak jak zmieniają się trendy w dziedzinie strojów, tak samo jest z dodatkami jubilerskimi. Kiedyś panowało przekonanie, że biżuteria jest na pokolenia, dziś są kolekcje na poszczególne sezony. Dobrym przykładem jest choćby pokolenie milenialsów, którzy kupują częściej, ale niezbyt drogie wyroby. Wszyscy producenci chcą jednak dotrzeć do jak najszerszego spektrum nabywców. Od młodych i niezbyt zamożnych po takich, którzy za jednym razem potrafią wydać ponad 100 tys. zł.

Dlatego polskie sieci chcą być postrzegane jako luksusowe, a jednocześnie nie chcą. Bo z jednej strony liczy się prestiż, a z drugiej lepiej nie być za bardzo „ą-ę”. To trochę wynika z postrzegania luksusu przez Polaków. Imponuje im, ale czasem także śmieszy i złości. Dla jednych każda biżuteria ze złota i srebra z definicji jest luksusowa, inni za taką uznają dopiero kolię wysadzaną brylantami.

- Nasze postrzeganie luksusu zależne jest od osiąganych dochodów. Osoby zamożne, czyli osiągające dochody w przedziale 7–20 tys. miesięcznie, za luksusowe uznają wyroby o cenie ponad 2 tys. zł, u osób o wyższych dochodach ta bariera jest na poziomie ponad dwa razy większym. – wyjaśnia Tomasz Wiśniewski, partner w KPMG, współautor raportu „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”.
Według teorii marketingu towar, który jest w finansowym zasięgu więcej niż 20 proc. konsumentów, przestaje być luksusowy.
Dlatego Apart wprowadził oddzielne salony Apart Exclusive, w których ceny zaczynają się od 5 tys. zł.
– Sprzedajemy tam luksusową biżuterię ze złota i platyny dla zamożniejszych klientów, a także zegarki z najlepszych firm, głównie szwajcarskich. W okresie przedświątecznym brylanty cieszą się szczególną popularnością – wyjaśnia Piotr Rączynski z firmy Apart.

Walka o najbogatszego klienta nie jest łatwa, bo Apart, W. Kruk czy Yes to nie są światowe marki, jak Cartier, Tiffany, Bvlgari czy Mikimoto. Dlatego najbogatsi Polacy biżuteryjne zakupy zamiast w Poznaniu, Warszawie czy Krakowie wolą robić w Paryżu, Londynie lub Nowym Jorku. Tak działa zjawisko zwane w ekonomii „efektem snoba”. By nie zatracić poczucia swej wyjątkowości i elitarności, najbogatsi unikają kupowania wyrobów marek nadmiernie według nich dostępnych.

– Z naszych badań wynika, że do kupowania za granicą luksusowej biżuterii słynnych marek skłania osoby najbogatsze także większy wybór i przekonanie, że ceny będą tam niższe – wyjaśnia Tomasz Wiśniewski z KPMG.
Biżuteria ze złota, srebra i kamieni szlachetnych za sprawą sieci jubilerskich demokratyzuje się, stając się dostępna dla coraz większej grupy Polaków. Popyt rośnie w tempie dwucyfrowym.

– To efekt szybkiego bogacenia się społeczeństwa. Biżuteria i drogie zegarki stanowią komunikat świadczący o aspiracjach i społecznym statusie. Bo z natury jesteśmy próżni – wyjaśnia prof. Małgorzata Bombol z SGH, badaczka ekonomicznych zachowań Polaków.

W obecnych realiach bardzo dobrze sobie radzą mali producenci biżuterii. Pomimo znacząco ograniczonego dostępu do technik marketingowych, powszechnych w dużych korporacjach, także małe firmy znajdują swoje miejsce na dzisiejszym rynku. Ich domeną jest produkcja biżuterii, której nie sposób znaleźć w salonie jubilerskim w galerii handlowej. Takie firmy z powodzeniem dostarczają na rynek biżuterię z segmentu premium i gwarantują niepowtarzalność swoich wyrobów. Jubilerzy nawet jeżeli utrzymują produkcję seryjną pewnej części asortymentu to i tak ich główną produkcją jest najczęściej biżuteria wykonywana na zamówienie według indywidualnych projektów z gwarancją niepowtarzalności.


Licytujemy samorodki na pierścionek dla klienta z USA

Australia to piękne miejsce.
To niesamowity kraj pięknych krajobrazów, wspaniałych i niebezpiecznych zwierząt oraz ojczyzna Aborygenów.
To również kraj w którym wydobywa się cały przekrój metali szlachetnych oraz diamenty.
Tu działa Perth Mint w której wytapia się tony złota i produkuje miliony złotych monet.
Jednak nie dla pięknych krajobrazów interesujemy się Australią.
Nasze zainteresowanie także nie skupia się na wspaniałych zwierzętach.
W Australii rok rocznie firmy złotnicze z całego Świata starają się wylicytować niepowtarzalne samorodki złota.
Australijskie samorodki uchodzą za jedne z najciekawszych i najpiękniejszych na Świecie.
Złoto rodzime w bryłkach, uformowane przez Matkę Naturę stanowi obiekt pożądania pewnej grupy odbiorców. Nie ma dwóch identycznych samorodków. Podobnie jak nie ma dwóch identycznych płatków śniegu.
Samorodek jest  dziełem "sztuki jubilerskiej" wyprodukowanym przez naturalne procesy.
W rękach jubilera zamienia się w niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju biżuterię, która często jest ofiarowana ukochanym osobom jako pierścionek zaręczynowy.
W takim pierścionku samorodek występuje w swojej formie naturalnej i jest osadzany tak jak kamień szlachetny.







Polska - Import i export biżuterii

Do kraju trafia rocznie biżuteria za ponad 1 mld złotych. Polskie sklepy są atrakcyjnym kierunkiem dla zachodnich producentów.
Największy udział mają wyroby z Chin, ale kraj ten systematycznie traci na znaczeniu – obecnie udział Chin to 24 proc.

Rynek rośnie

Włoscy producenci wciąż, mimo coraz większej konkurencji na świecie, utrzymują jedną z czołowych pozycji wśród twórców biżuterii. Włosi są piątym producentem wyrobów jubilerskich na świecie – mówi Antonino Maffodda, dyrektor Agencji Promocji i Internacjonalizacji Przedsiębiorstw Włoskich – Sekcji Promocji Handlu Ambasady Włoskiej, która jest organizatorem Italian Jewellery in Warsaw. Bierze w nich udział 45 firm włoskich firm jubilerskich.
Znakami rozpoznawczymi włoskich produktów są oryginalny styl i najwyższa jakość. To wartości cenione przez polskich odbiorców, dlatego zauważyć można coraz większe zainteresowanie włoskich firm polskim rynkiem.
Włochy to jeden z czołowych producentów i eksporterów wyrobów jubilerskich na świecie. W 2016 r. sprzedały biżuterię o wartości 6,4 mld euro, a na ten wynik pracuje ok. 25 tys. wytwórców biżuterii, którzy zatrudniają 80 tys. pracowników. Niemal 75 proc. produkcji trafia na eksport.



Polska jest dla nich atrakcyjnym rynkiem. Wartość sprzedaży biżuterii na naszym rynku w tym roku zbliży się już do 3 mld zł. Choć statystyczny konsument rocznie wydaje na tego typu wyroby kilka razy mniej niż Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy, to rynek systematycznie rośnie. Co producentów cieszy najbardziej – wzrost dotyczy nie tylko taniego segmentu ekonomicznego, ale także produktów kategorii premium czy zwłaszcza luksusowych.

Własna produkcja

Włosi od lat cieszą się renomą ekspertów jubilerskich i najzdolniejszych rzemieślników. To rynek, z którego wywodzi się wiele znanych brandów biżuteryjnych, w ofercie naszych krajowych salonów znajduje się kilka cenionych marek włoskich.


Włochy to nie tylko ojczyzna jednych z najciekawszych brandów biżuteryjnych, ale również zaplecze produkcyjne światowego rynku jubilerskiego. Tamtejsze zakłady wykonują biżuterię i akcesoria dla największych domów mody oraz realizują zamówienia jubilerów z wielu krajów.
Lokalna specjalizacja to drobna, bezkamieniowa biżuteria ze złota oraz duże formy. Włosi zdecydowanie przodują w produkcji łańcuszków, które stanowią nie tylko samodzielny produkt jubilerski, ale też komponent chętnie kupowany przez firmy z całego świata w postaci półproduktu do dalszej obróbki.

Powrót bursztynu

Dziś nadal część biżuterii sprowadzamy z Włoch. Jest to jednak niewielki procent. Coraz więcej biżuterii dostępnej w naszych krajowych salonach to własne projekty i produkcja. Produkcja biżuterii w kraju rośnie, a ślad za nią także jej eksport.
Głównym kierunkiem sprzedaży tej kategorii – z 31,6 proc. udziału – są Niemcy, a drugim rynkiem dla rodzimych wyrobów jubilerskich są Włochy. Również organizatorzy prezentacji włoskich firm w Polsce zwracają uwagę, że tamtejsze firmy często zaopatrują się właśnie w Polsce, zwłaszcza w srebro oraz bursztyn. Ten kamień jest naszą światową specjalnością i teraz znowu jest na fali.
Bursztyn, kilka lat temu kupowany głównie w USA i Europie Zachodniej, teraz podbija Bliski Wschód czy Azję. Chińczycy wolą go jednak w oprawie złotej, a nie srebrnej.
To dobry znak dla polskiego rynku biżuterii oraz dla rodzimych producentów. Uznanie takiego rynku jak włoski czy niemiecki wystawia bardzo dobre świadectwo naszym jubilerom.

środa, 27 czerwca 2018

Kimberley Proces once again - raz jeszcze

The Kimberley Process (KP) discussed plans for a reform agenda at its intersessional meeting in Antwerp last week, including broadening its definition of conflict diamonds.

“I believe the industry has expressed an unambiguous and clear position,” acting president Stephane Fischler of the World Diamond Council (WDC) — the group that represents the interests of the global diamond industry within the KP — told Rapaport News in regard to updating the definition. “We are endorsing a change in the scope of the KP.”

Other topics of discussion at the meeting were a deepening of the KP, including the strengthening of the system of controls and transforming the KP’s recommendations into minimum requirements. Talks also covered the issue of professionalization of the KP by establishing a permanent KP secretariat — a United Nations-mandated body to oversee excluded countries’ return to the diamond trade.

The intersessional featured discussions ahead of decisions the KP may make at its plenary meeting, which will take place in Brussels in November.

The fulfillment of this new agenda will be the start of a “KP 2.0” — a way for the KP to adapt to changing consumer demands, according to the Antwerp World Diamond Centre (AWDC).

Jansen Diamonds is following changes in the KP and recommendations of the AWDC. We are implementing the regulations and we are sure our gems comming from the conflict free areas.

***

Członkowie Procesu Kimberley (KP) omawiali plany reform na swoim spotkaniu między sesjami w Antwerpii w zeszłym tygodniu, w tym poszerzenie definicji diamentów konfliktowych.

"Uważam, że branża wyraziła jednoznaczne i jasne stanowisko" - powiedział prezes Stephane Fischler z World Diamond Council (WDC) - grupy, która reprezentuje interesy globalnego przemysłu diamentowego w ramach KP - powiedział Rapaport News w odniesieniu do aktualizacji definicji. "Popieramy zmianę zakresu KP."

Innymi tematami dyskusji na spotkaniu były pogłębienie KP, w tym wzmocnienie systemu kontroli i przekształcenie rekomendacji KP w minimalne wymagania. Rozmowy dotyczyły także kwestii profesjonalizacji KP poprzez utworzenie stałego sekretariatu KP - organu upoważnionego przez ONZ do nadzorowania powrotu krajów wykluczonych do handlu diamentami.

Dyskusje między sesjami odbywają się przed decyzjami KP na sesji plenarnej, która odbędzie się w listopadzie w Brukseli.

Realizacja tego nowego programu będzie początkiem "KP 2.0" - sposobu na dostosowanie się KP do zmieniających się wymagań konsumentów, zgodnie z Antwerp World Diamond Centre (AWDC).

Jansen Diamonds obserwuje zmiany zachodzące na sesjach KP oraz rekomendacje AWDC. Postępujemy zgodnie z wytycznymi i mamy pewność, że nasze kamienie pochodzą z rejonów wolnych od konfliktów.

Source: Rapaport diamonds.net